Aktualności:

Holenderskie agencje pracy czasowej w Niemczech

Wraz z otwarciem dla Polaków rynku pracy w Niemczech wiele działających dotychczas w Polsce firm postanowiło rozszerzyć swoją działalność na Niemcy i w tym celu zarejestrowało tam działalność gospodarczą w różnych formach - począwszy od działalności na osobę fizyczną (Gewerbe), skończywszy na spółkach kapitałowych (najczęściej GmbH). Prym w tym wiodą holenderskie agencje pracy. Do tej pory miały one swoje biura w Holandii (główna siedziba) oraz w Polsce (regionalne przedstawicielstwa). Aby wypożyczać pracowników z Polski do niemieckich zakładów pracy jest im potrzebna niemiecka firma, przez którą łatwiej będzie wypożyczyć pracownika Niemcom.   

Bardzo często holenderskie firmy, będące już wcześniej w Polsce, praktykowały następujące rozwiązanie : holenderska firma (Uitzendbureau) kupowała w Niemczech spółkę z branży pośrednictwa pracy i jako już niemiecka firma Zeitarbeit przygotowała się na otwarcie niemieckiego rynku pracy dla Polaków.

Czyli konstrukcja jest następująca: niemiecka spółka GmbH otwarta i działająca na prawie niemieckim, ale posiadająca kapitał holenderski, od 01.05.2011 wypożycza do Niemiec polskich pracowników.

Holendrzy bardzo często w ostatnich miesiącach przed otwarciem rynku pracy w Niemczech wybierali akurat wschodnie Niemcy jako cel przejęcia istniejących tam już wschodnioniemieckich agencji pracy. Najwięcej przejęć agencji pracy przez Holendrów we wschodnich Niemczech można zaobserwować w dwóch ośrodkach, tj. Berlin oraz Leipzig. Wydawać by się mogło, że ze względów logistycznych łatwiej byłoby Holendrom lokować swoje niemieckie oddziały w landzie Nordrhein-Westfalen, który graniczy z Holandią, jednak Holendrzy obrali inny kierunek ekspansji - Niemcy wschodnie. Dlaczego ?

Fakt przejmowania przez Holendrów akurat we wschodnich Niemczech już istniejących i lepiej bądź gorzej prosperujących niemieckich biur pośrednictwa pracy podyktowany jest następującymi czynnikami:
A) kupienie firmy z branży Zeitarbeit wychodzi najczęściej taniej we wschodnich Niemczech w porównaniu z częścią zachodnią,
B) wiele wschodnioniemieckich firm z branży Zeitarbeit chyli się ku upadkowi,
C) tańsza siła robocza we wschodnich Niemczech (holenderska agencja pracy potrzebuje przecież niemieckiego personelu w biurach na terenie Niemiec),
D) bliska odległość wschodnich Niemiec od Polski.

Jak informuje Instytut Badań Gospodarczych IFO z München, to aktywność gospodarcza we wschodnich Niemczech zwiększyła się aż 6-krotnie. Zawdzięcza się to w dużej mierze holenderskim oraz polskim firmom, które jesienią 2010r. lub najpóźniej na początku 2011r. masowo otwierały we wschodnich Niemczech swoje oddziały i przedstawicielstwa, bądź też przejmowały już istniejąca tam wschodnioniemieckie firmy. Gdy dokładniej przypatrzymy się najnowszemu opracowaniu Instytutu Badań Gospodarczych, to zauważymy, że proces ten zatrzymał się wraz z końcem marca 2011r. W kwietniu sytuacja wróciła już do normy i nie odnotowano większego ożywienia gospodarczego we wschodnich Niemczech. Jest to wyraźny sygnał, że zarówno holenderskie, jak i polskie agencje pracy, doskonale przygotowały się już na kilka miesięcy przez otwarciem niemieckiego rynku pracy na zarabianie pieniędzy drogą wypożyczania pracowników z Polski do Niemiec poprzez niemiecką Zeitarbeit.

Polski pracownik wybierający się do pracy w Niemczech i szukający np. w polskiej prasie reklam niemieckich agencji pracy może często natknąć się na firmy wprawdzie niemieckie, bo założone na terenie Niemiec i posiadające niemiecki numer podatkowy oraz numer z niemieckiego rejestru handlowego, ale będące własnością Holendrów lub Polaków. Niektórzy z polskich pracowników natknęli się podczas pracy w Holandii na różne dziwne praktyki holenderskich pośredników i zwyczajnie nie chcą pracować u Holendrów i wolą niemieckiego pracodawcę. A tu nagle może okazać się, że polski pracownik pojechał do pracy w Niemczech i trafił znów do holenderskiej firmy - choć zarejestrowanej w Niemczech, ale posiadającej prezesa Holendra i opierającej się o holenderski kapitał.

Czy holenderskie firmy mają szansę konkurować z niemieckimi firmami w sektorze pracy czasowej ? Branża Zeitarbeit w Niemczech jest bardzo silnie obsadzona i niemieccy przedsiębiorcy doskonale zdają sobie sprawę, że muszą podjąć wyzwanie i nie dopuścić do swojego rynku zagranicznej konkurencji. Z drugiej zaś strony Holendrzy to bardzo sprytni biznesmeni, którzy za wszelką cenę będą chcieli przebić się na intratnym niemieckim rynku pracy. Zapowiada się pasjonująca rozgrywka pomiędzy Niemcami a Holendrami o dominację agencji pracy czasowej w Niemczech.

Źródło: Na podstawie badań Instytutu Badań Gospodarczych.

 

Znaczenie 1 maja 2011

Wszyscy już pracujący, a także wszyscy pragnący podjąć wkrótce pracę w Niemczech, oczekują w niepewności na otwarcie niemieckiego rynku pracy. Jakie korzyści, a jakie pozytywy, przyniesie ze sobą data 01.05.2011 ? Niniejszy materiał pozwoli przybliżyć najważniejsze aspekty.

Swobodny przepływ pracowników


Wolność w podejmowaniu legalnego zatrudnienia jest jedną z fundamentalnych zasad swobodnego przepływu pracowników. W przypadku Niemiec oznacza to, że można tam bez wcześniejszych ograniczeń podejmować pracę. W dodatku pracownicy z innych krajów unijnych nie mogą być gorzej traktowani, niż niemieccy pracownicy. Zatem polski pracownik w Niemczech będzie miał te same prawa co niemiecki pracownik. Okres pełnej swobody w przepływie pracowników rozpoczyna się wraz z datą 01.05.2011r.

Zasada swobodnego przepływu pracowników w Niemczech dotyczy od 1. maja 2011 obywateli następujących krajów: Polska, Czechy, Słowacja, Estonia, Łotwa, Litwa, Słowenia i Węgry. Jest to grupa tzw. EU-8. Dla tych krajów Niemcy przewidziały wraz z ich przystąpieniem do struktur europejskich 7-letni okres przejściowy. W przypadku krajów, które przystąpiły do Unii Europejskiej dopiero w 2007 roku, zasada swobodnego przepływu pracowników będzie miała zastosowanie dopiero od 2012 roku. Chodzi tu o Rumunię i Bułgarię. Ale Niemcy mają prawo do przedłużenia okresu przejściowego wobec tych dwóch krajów o 2 lata (do 2014) i należy się spodziewać, że z tego prawa skorzystają.

Dlaczego wprowadzono swobodny przepływ pracowników ? Jedną z podstawowych zasad Unii Europejskiej jest właśnie zasada swobodnego przepływu pracowników. W obrębie Unii Europejskiej musi zostać zapewniony swobodny przepływ towarów, usług, kapitału i środków pieniężnych, a także osób. Wszyscy obywatele Unii Europejskiej muszą mieć zapewniony w każdym kraju unijnym dostęp do rynku pracy na takich samych zasadach, jak obywatele tych krajów.

Znaczenie otwarcia rynku pracy

W ośmiu krajach unijnych, dla których otwiera się niemiecki rynek pracy, notuje się w ostatnim czasie wzrost poziomu wynagrodzenia i warunków życia. Niemcy właśnie w tym upatrują szansę w tym, że do pracy w Niemczech wcale nie przyjedzie aż tak dużo ludzi, jak to zakładano jeszcze 7 lat temu. Wtedy w 2004r. potrzeba pracy zagranicą wśród Polaków była dużo większa. Część z nich wyjechała do pracy na wyspy brytyjskie, a później do krajów Beneluksu. Z drugiej jednak strony niemieccy pracownicy wciąż boją się napływu taniej siły roboczej z Europy Wschodniej. Emocje podgrzewają także wszyscy ci, którzy przewidują wędrówkę pracowników zatrudnionych do tej pory w innych krajach zachodniej Europy do Niemiec.

Największym zagrożeniem są jednak dumpingowe stawki wynagrodzeń pracowniczych. Niemcy są jednak tego jak najbardziej świadomi. W tych branżach, w których brakuje fachowców, ustalono już stawki minimalnego wynagrodzenia. A stawki te obowiązują każdego pracownika wykonującego pracę w Niemczech. Zatem zminimalizowano już znacznie ryzyko wynagrodzenia dumpingowego. Gdyby pojawiły się jakieś problemy na tym tle, to Niemcy będą odpowiednio reagować.

Stawki minimalne obowiązują w budownictwie, branży elektrycznej, gospodarce odpadami, w sektorze pokryć dachowych, czyszczeniu pomieszczeń, w firmach ochroniarskich, malarstwie, lakiernictwie, przy pracy w pralniach oraz przy opiece. Także branża pośrednictwa pracy musi stosować stawki minimalnego wynagrodzenia. W Niemczech nie można wynagradzać pracowników poniżej ustalonych stawek minimalnych.

Co musi wiedzieć pracownik

Każda osoba podejmująca pracę w Niemczech powinna znać podstawowe zasady niemieckiego prawa pracy. Maksymalny czas pracy wynosi w Niemczech 48 godzin tygodniowo (od poniedziałku do soboty). Tu jednak ustawodawca przewiduje odstępstwa od tej zasady. Gdyby jednak ktoś pracował dłużej, to wszelkie godziny nadliczbowe są dodatkowo opłacane lub pracownikowi gwarantuje się za to wolne w innym terminie.

Jeżeli chodzi o ilość dni urlopu, to są one uzależnione od tygodnia pracy, tzn. ilość dni roboczych w tygodniu decyduje, ile komu przysługuje rocznego urlopu wypoczynkowego.

5-dniowy tydzień pracy oznacza 20 dni urlopu w roku.
6-dniowy tydzień pracy oznacza 24 dni urlopu w roku.
4-dniowy tydzień pracy oznacza 16 dni urlopu w roku.

Jest to tzw. urlop płatny. Pracodawca musi pracownikowi zapłacić za te dni urlopu. Gdyby pracownik się rozchorował, to wynagrodzenie jest płacone przez 6 tygodni. Po tym okresie Kasa Chorych (Krankenkasse) bieże na siebie koszty wypłacania pracownikowi środków pieniężnych, lecz te są już jednak mniejsze, niż wynagrodzenie pracownicze.

W Niemczech nie wolno pracować dzieciom poniżej 15 lat. Dzieci starsze (od lat 15 wzwyż) mogą pracować do 40 godzin tygodniowo.

W przypadku otrzymania przez pracownika wypowiedzenia trzeba rozpatrywać je indywidualnie w zależności od przypadku. Bardzo duże znaczenie ma treść wypowiedzenia i zachowanie ustawowych terminów.

Źródło: Na podstawie informatora rządowego.  

 

Większe pieniądze dla pracownika w Leihfirmie od 1. maja 2011

Osoby chcące wyjechać po dniu 01.05.2011 do Niemiec i podjąć pracę przez agencję pracy czasowej obawiają się, iż stawki wynagrodzenia dla Polaków zostaną tak zaniżone, że pośrednicy będą wypłacali ludziom od 2 Euro do 5 Euro za godzinę pracy. Czy należy obawiać się zaniżania stawek za godzinę pracy ? Kto pracuje w branży pracy czasowej (Zeitarbeit), tego z pewnością zainteresuje informacja o wzroście wynagrodzeń w Niemczech dla pracowników wypożyczanych (Leiharbeitnehmer).

Jak przedstawicielom niemieckiej prasy powiedziała pani Minister Pracy Ursula von der Leyen: "Stoimy przed wyzwaniem, aby z jednej strony umożliwić elastyczność, a z drugiej strony zagwarantować zasady fair w branży pracy czasowej".

I tak z dniem 01.05.2011 w Niemczech wzrasta wynagrodzenie minimalne dla pracownika wypożyczanego. Dla Niemiec zachodnich jest to stawka 7,79 Euro, dla Niemiec wschodnich 6,89 Euro. Wynagrodzenie minimalne oznacza dolną granicę wynagrodzenia, którą musi otrzymać osoba zatrudniona w Leihfirmie. Wymienione stawki obejmują zarówno czas pracy związany z wypożyczeniem pracownika, jak również czas pracy poza wypożyczeniem.

Co zmienia się poza tym od maja 2011 roku ?
Zostaje wprowadzona zasada: ta sama zapłata za tę samą pracę (gleiche Bezahlung für gleiche Arbeit).

Pracownicy zatrudnieni w firmie z branży pracy czasowej muszą otrzymać takie same wynagrodzenie, jak inni zatrudnieni w tym przedsiębiorstwie na stałe. W ten sposób ma być realizowana polityka zatrudnienia na podstawie przytoczonej wyżej zasady ta sama zapłata za tę samą pracę.

Kolejnym plusem nowych uregulowań jest zastopowanie zjawiska tzw. drzwi obrotowych, co oznacza, że pracownika zatrudnionego na stałe wyrzuca się z firmy, a na jego miejsce wypożycza się pracownika z Leihfirmy. Niemcy wprowadzają zatem tzw. klauzulę drzwi obrotowych (Drehtürklausel). Ma ona zabezpieczyć miejsca pracy tych osób, które już pracują w Niemczech, aby nie zostali oni wyparci przez siłę roboczę dostarczaną przez sektor Zeitarbeit. Klauzula ma także chronić częściowo przed napływem taniej siły roboczej z nowych krajów członkowskich Unii Europejskiej, która masowo wybiera się od maja do pracy w Niemczech.

Największym pozytywem wprowadzanych przez niemieckie przepisy zmian jest fakt, iż od 01.05.2011 nie będzie można zaniżać wynagrodzenia pracownika wypożyczanego. Pracując w zachodnich Niemczech pracownik wypożyczany (Leiharbeiter) otrzyma przynajmniej 7,79 Euro na godzinę, a nie jak niektórzy się bali 2 lub 5 Euro.

Źródło: Na podstawie informacji prasowej Federalnego Ministerstwa Pracy.

 

Jak dobrze zarobić na 1-osobowej firmie w Niemczech !

Spopularyzowana w Niemczech jednoosobowa firma cieszy się dużą i niesłabnącą popularnością wśród osób z Polski, które zarobkują w Niemczech. Z jednej strony pozwala niemieckim firmom (w domyśle pracodawcom) zredukować koszty zatrudnienia, gdyż angażując podwykonawcę odpadają koszty związane z ubezpieczeniem pracownika. W tym zakresie niemieccy odbiorcy usług świetnie sobie radzą i tak kalkulują koszty pracy (de facto koszty zaangażowania podwykonawcy), że dzięki sprawdzonemu systemowi dobrze na tym interesie wychodzą. Czy tak samo dobrze finansowo idzie jednoosobowym firmom ?

Ogólnie ci, którzy zdecydowali się na otwarcie w Niemczech jednoosobowej firmy są zadowoleni, gdyż wychodzą na swoje. Naszym zdaniem warto jednak byłoby zoptymalizować zyski osiągane z 1-osobowej firmy, gdyż wiele osób z Polski działających w Niemczech nie wykorzystuje wszystkich dobrodziejstw, jakie niesie za sobą własna działalność gospodarcza w Niemczech. Za podstawę weźmy najnowszą publikację Federalnego Urzędu Statystycznego, który podliczył, ile w Niemczech płaci się średnio za 1 godzinę pracy firmy.

O ile za godzinę pracy pracownika płaci się 29,20 Euro, o czym pisaliśmy we wcześniejszym artykule, to średnia stawka płacona za godzinową usługę firmy wynosi 33,10 Euro więcej. Jest to więc o 3,90 Euro więcej. Ta informacja powinna dać Państwu powód do przemyśleń.

Naszym zdaniem osoby z Polski otwierające w Niemczech działalność gospodarczą godzą się na zbyt niskie stawki wynagrodzenia. Sprzedają swoje usługi (np. budowlane) za stawki niższe niż aktualne stawki rynkowe. Przecież skoro roboczogodzina usługi firmy jest w Niemczech droższa o prawie 4 Euro od roboczej godziny Leihfirmy, to wyraźny znak, że niemiecki rynek przewiduje wyższe stawki dla osób prowadzących własne firmy. W porównaniu do Leihfirmy, na którą spada obowiązek ubezpieczenia społecznego wypożyczanych pracowników, przedsiębiorca prowadzący 1-osobową firmę może być przecież nie dość, że cenowo bardzo konkurencyjny, to jeszcze może wynegocjować atrakcyjną stawkę za swoją usługę.

Różnice te są jeszcze bardziej widoczne w przemyśle. Godzina pracy niemieckiej firmy jest większa o 47% niż średnia całej Unii Europejskiej. Dlaczego zatem przedsiębiorca mający w Niemczech 1-osobową firmę ma sprzedawać swoje usługi za niskie kwoty ? Osoba posiadająca jednoosobową firmę w Niemczech musi dostać za każdą swoją przepracowaną godzinę stawkę wyższą, niż gdyby pracowała na podstawie stosunku pracy. I tej zasady warto się trzymać, gdyż weryfikuje to rynek i ceny usług firm. Przecież odbiorcy naszych usług (niemiecka firma, dla której pracujemy) mieliby dużo większe koszty po swojej stronie, gdyby musieli nas zatrudniać. Najlepiej obrazuje to następujący przykład :

W roku 2010 każde 100 Euro zapłacone pracownikowi przez pracodawcę za wykonanie pracy wiązało się z dodatkowym wydatkiem pracodawcy w wysokości 28 Euro na koszty pracy.

Powyższe informacje powinny pomóc Państwu w odpowiednim skalkulowaniu swojej usługi, aby wynegocjować dla siebie jak najwyższą stawkę za roboczogodzinę waszej jednoosobowej firmy.

Źródło : Dane Federalnego Urzędu Statystycznego oraz źródło własne.  



 

Ile niemieckie firmy płacą za pracownika pośrednikowi ?

Chyba wszyscy zatrudnieni w Niemczech w tzw. Leihfirmie i wypożyczeni do większego zakładu pracy zastanawiają się, ile za ich godzinę pracy kasuje Leihfirma ? Pracownik z Polski otrzymuje za godzinę pracy kilka Euro, fachowcy najwyżej kilkanaście. Dzięki niniejszemu materiałowi będzie łatwo policzyć, ile na każdej godzinie pracownika zarabia Leihfirma. Z opublikowanych w drugiej dekadzie kwietnia przez Federalny Urząd Statystyczny danych statystycznych jasno wynika, iż niemieccy pracodawcy w sektorze prywatnej gospodarki płacili średnio w 2010 roku 29,20 Euro za jedną roboczogodzinę. Jak dalej informuje Federalny Urząd Statystyczny wynik ten daje 7 miejsce w Europie. Więcej za roboczogodzinę płacą jedynie firmy w Danii, Belgii, Szwecji, Francji, Luksemburgu i Holandii. Niemieckie wynagrodzenie za 1 godzinę pracy wynosi mimo wszystko aż o 32% więcej niż średnia w Unii Europejskiej. Dla porównania w Danii płaci się za godzinę pracy najwięcej spośród krajów unijnych, a średnia wynosi 37,60 Euro. Bułgaria to z kolei kraj, w którym godzina pracy jest w Unii Europejskiej najsłabiej opłacana, gdyż wynosi średnio 3,10 Euro. Wróćmy jednak do wątku niemieckiego. Zatem opłaca się wypożyczać pracowników do niemieckich firm, a ten biznes to od lat złota żyłka przynosząca krocie.

Różnica pomiędzy 29,20 Euro za godzinę pracy, jaką płacą niemieckie przedsiębiorstwa, a tym co dostaje pracownik wypożyczany, jest przeogromna. Jak duża może być ta różnica zapytaliśmy osobę z branży z tytułem niemieckiego doradcy podatkowego, którego kancelaria zajmuje się obsługą Leihfirm w rejonie Stuttgart. Otóż okazuje się, że niemieckie zakłady pracy płacą Leihfirmie miesięcznie ok. 5.000 Euro za jednego pracownika. Koszt brutto pracownika z Polski to maksymalnie 2.000 Euro. Zatem jak łatwo policzyć Leihfirma zarabia jakieś 3.000 Euro miesięcznie na jednym wypożyczonym pracowniku. Jeżeli założymy, że Leihfirma zatrudnia 100 pracowników (takich pracowników określa się w Niemczech mianem Leiharbeiter), to wychodzi nam prosty rachunek :

100 pracowników x 3.000 EUR miesięcznego zysku za 1 pracownika = Leihfirma zarabia na 100 pracownikach 300.000 EUR !!!!!!!

Po pół roku daje to kwotę zarobku 1,8 miliona EUR. Teraz chyba wszyscy rozumieją, dlaczego w gazetach pełno ogłoszeń pracy w Niemczech i dlaczego pośrednicy w Polsce biegają za fachowcami do pracy w Niemczech. Biznes pośrednictwa pracy przynosi ogromne zyski, więc machina szukania taniej siły roboczej w Polsce coraz bardziej się rozrasta. Najpierw mieliśmy do czynienia w Polsce z masowym napływem holenderskich agencji pracy, a w tej chwili niemieckie Leihfirmy organizują w Polsce swoje siatki agentów, które mają za celu wyszukiwanie na terenie całej Polski pracowników różnych zawodów - rzecz oczywista za jak najmniejsze pieniądze, aby zysk z każdej roboczogodziny był jak największy. Póki co nie ma obawy, że stawki w Niemczech w sektorze pośrednictwa pracy mogą spaść. W Niemczech po pierwsze brakuje fachowców, a po drugie gospodarka wyszła z kryzysu. Nie ma obawy, że niemieckie zakłady pracy będą płaciły mniej. Jak pokazuje praktyka, to duże zakłady pracy w Bawarii płacą od 32 do 34 Euro za każdą przepracowaną godzinę wypożyczanego pracownika. To o kilka Euro więcej, niż niemiecka średnia krajowa. Biznes pośrednictwa pracy kwitnie w najlepsze.

Źródło : Dane Federalnego Urzędu Statystycznego oraz źródło własne.

 

Strona 43 z 48

«pierwszapoprzednia4142434445464748następnaostatnia»
Copyright © 2009-2017 Finanzamt.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Zakaz kopiowania. Wykorzystywanie tekstów wymaga opłacenia licencji.